Prawda o Łysej Górze

(Zawarte w treści odnośniki zaprowadzą do kserokopii omawianych dokumentów)

   Radio Kielce i inne lokalne media uparcie głoszą pogląd o konieczności oddania zakonnikom oblatom budynku muzeum na Łysej Górze należącego do Skarbu Państwa a będącego w użytkowaniu przez Świętokrzyski Park Narodowy. Budynek muzeum, o który toczy się walka, nigdy nie należał do Zgromadzenia Oblatów Najświętszej Marii Panny. Dokładniej, wszystkie obiekty na Łysej Górze, które są obecnie w posiadaniu tego zakonu (oprócz budynku muzeum i tzw. szpitalika) zostały im przekazane decyzją Wojewody Kieleckiego w styczniu 1988 roku.
   Nieprawdą jest twierdzenie, iż majętności klasztorne na Łysej Górze zostały Kościołowi odebrane. Nie zostały odebrane ani przez państwo ani przez Cara. Kościół sam z nich zrezygnował i na podstawie bulli papieża z 1818r. zostały przekazane na Skarb Państwa, przez ówczesnego prymasa Polski, w zamian za określone świadczenia.
   To tak gwoli historycznej prawdzie. Ale prawda jak to zwykle bywa ma dwie strony. Ta druga to chęć pozyskania przez zakonników majętności Skarbu Państwa bez ponoszenia jakichkolwiek kosztów. I tak Diecezja Sandomierska wystąpiła do komisji Majątkowej w Warszawie o "zwrot" budynków na Łysej Górze i w odpowiedzi w dniu 12 listopada 2002 roku wniosek ten został oddalony. Jak stwierdza prawo ( w tym przypadku kuriozalnie) od tej decyzji nie ma odwołania. Jednak biskup sandomierski Andrzej Dzięga nie ma zamiaru prawa respektować i zaczyna typowe "podchody" by osiągnąć zamierzony cel. Zwraca się do posła Wiesława Walendziaka (?) "...z gorącą prośbą o pomoc w doprowadzeniu do przekazania przez Skarb Państwa tytułu własności wspomnianego obiektu na rzecz Diecezji Sandomierskiej". No i oczywiście pan poseł na sejm zwraca się do Ministra Skarbu Państwa: "Ze względu na wagę i doniosłość Zabytkowego Zespołu Klasztornego na Świętym Krzyżu dla naszego dziedzictwa kulturowego Proszę Pana Ministra o osobiste zajęcie się przedstawioną sprawą".
   Dla Świętokrzyskiego Parku Narodowego zaczęły się ciężkie czasy. Z jednej strony ministrowie z drugiej prawo, które zobowiązuje park do działalności dydaktyczno-ekologicznej i to przez prowadzenie, właśnie, muzeum. Jeżeli dyrektor ŚPN wyrazi zgodę na oddanie budynku muzeum to złamie prawo. Jeżeli nie odda to narazi się "górze".
   22 stycznia 2004 roku dyrektor parku w piśmie do Dyrektora Departamentu Ochrony Przyrody: "Uprzejmie proszę o odmowne załatwienie prośby Biskupa Sandomierskiego...ponieważ te budynki są potrzebne do prowadzenia ustawowej i statutowej działalności ŚPN... ". No niedługo po tym już nie był dyrektorem.
   7 września 2005 roku w swoim drugim już piśmie do Ministra Środowiska Tomasza Podgajniaka pan poseł na sejm P.E. Gosiewski zarzuca dyrekcji ŚPN podawanie nieprawdy i wyraża stanowczy protest gdyż w piśmie ministra z 25 lipca 2005 roku stwierdzono, że: "...nie podjęto prac remontowych w części klasztoru należącej do oo. Oblatów w takim zakresie, jak to uczynił Skarb Państwa w części zachodniej skrzydła klasztoru...". Tyle tylko, że część "wschodnia" należy nie do Skarbu Państwa a do Zakonu Oblatów.
   Dyrektor ŚPN przy podejmowaniu decyzji korzystał z materiałów z archiwów państwowych gdzie istnieją odpowiednie dokumenty ( tak, są poważne i niezaprzeczalne dokumenty), a pan poseł z materiałów z Kurii Sandomierskiej, gdzie: "... nie istnieje żaden dokument potwierdzający przekazanie Skarbowi Królestwa Polskiego nieruchomości klasztornych w zamian za inne dobra ziemskie i uposażenie dla zakonników, który potwierdzałby przedstawione przez Pana ministra stanowisko w tym zakresie". No tak. W Kurii nie ma. A gdzie indziej? I dalej pan poseł P.E. Gosiewski: "W świetle powyższego zwracam się do pana Ministra z prośbą o podjęcie stosownych działań wobec podległych urzędników odpowiedzialnych za przygotowanie i przedstawienie panu Ministrowi nieprawdziwych lub niepełnych danych na potrzeby sporządzenia odpowiedzi na moje pismo z dnia 3 czerwca 2005 roku".Ponieważ Minister Środowiska w piśmie od dyrektora ŚPN z dnia 19 września 2005 roku otrzymał wszystkie dane dokumentujące PRAWDĘ o historii zabudowań klasztornych na Łysej Górze, musiał odpowiedzieć (cytat dosłowny z dokumentu):
   -okoliczności i sposób likwidacji w roku 1819 Klasztoru na Świętym Krzyżu zawarty jest w Bulli Papieża Piusa VII "Imposita Nobis" z 30 czerwca 1818 r. i jest skutkiem Bulli Militantis Fcclesiae podnoszącej biskupstwo warszawskie do rangi metropolii, konsekwencją których jest dekret w sprawie "Suprymacji klasztorów i innych Beneficjów służących na rzecz funduszu Religijnego w Królestwie Polskim" Arcybiskupa i Prymasa Królestwa Polskiego Malczewskiego z dnia 17 kwietnia 1819 roku. Realizacją dekretu zajęła się specjalna komisja, zwana Deputacją Spraw Zniesionych Instytutów Duchownych. Komisja, w dniu 11 czerwca 1819 roku w obecności całego zgromadzenia odczytano dekret prymasa Malczewskiego a następnie spisano protokół z przebiegu spotkania. Przedstawiłem to na podstawie publikacji "Benedyktyński Klasztor Świętego Krzyża na Łysej Górze" autorstwa Ks. Jóżefa Gackiego (Warszawa 1873), którą podobnie jak treść protokołu załączam.
   -po Powstaniu Styczniowym został zlikwidowany "Instytut Księży Zdrożnych na Łysej Górze", który nie pełnił już funkcji klasztoru a był miejscem odosobnienia księży, którzy zostali skazani wyrokami Sądu za przestępstwa względem Państwa i Kościoła. Instytut ten był finansowany i nadzorowany przez Komisję Rządową Spraw Wewnętrznych i Duchownych. Stanowisko to przedstawiłem opierając się na opracowaniach: przytoczonym powyżej ks.Józefa Gackiego oraz "Klasztor na Świętym Krzyżu w polskiej kulturze narodowej" pod redakcją ks. Daniela Olszewskiego i Ryszarda Gryza (Kielce 2000). Po roku 1991 Kuria Sandomierska podjęła działania na rzecz odzyskania "Muzeum Przyrodniczo-leśnego stanowiącego zachodnie skrzydło pobenedyktyńskiego klasztoru na Świętym Krzyżu" oraz "Terenowej Stacji Naukowej Świętokrzyskiego Parku Narodowego tzw. mały budynek na Świętym Krzyżu" - 12 listopada 2002 roku, po rozpatrzeniu sprawy, Komisja Majątkowa orzekła, aby wniosek oddalić i w świetle obowiązującego prawa jest to decyzja ostateczna”.
   Podałem tu tak wiele danych gdyż strona "poselska" jak i część mediów kieleckich z uporem stara się ODDAĆ zakonnikom co im się nie należy.Ponieważ "Echo dnia" w dniu 07.01.2006 roku podało "...Pikanterii całej sprawie dodaje też wystapienie posła Przemysława Gosiewskiego, który tydzień temu spotkał się z kielczanami w sali Wojewódzkiego Domu Kultury. Wtedy to zapewniał, że zabudowania należące kiedyś do klasztoru wrócą w ręce zakonników i to jeszcze przed jubileuszowymi obchodami..."
    RACJA Polskiej Lewicy wystosowała więc pismo do ministra środowiska.    A dalej? A dalej to i Minister Środowiska i dyrektor ŚPN się nie ostali na stanowiskach. Nastał nowy dyrektor, który ku zaskoczeniu ministra, posła, biskupów i mediów nie chce iść do więzienia "za wiarę ojców". Nie chce złamać prawa poprzez wyrażenie zgody na oddanie muzeum Oblatom. Wydaje się, że to zrozumieli nawet poseł jak zarówno superior Oblatów. I co dalej. Zrezygnować? Nigdy. Ryją dalej.
   Powstaje "List intencyjny", oczywiście wiadomo w jakiej intencji, z dnia 5 stycznia 2007 roku podpisany przez: Jego Ekscelencja Biskup Diecezji Sandomierskiej Ks. Prof. Dr hab. Andrzej Dzięga; Superior Klasztoru Ojców Oblatów na Świętym Krzyżu Bernard Briks; Minister Środowiska prof. dr hab. Jan Szyszko; Dyrektor Świętokrzyskiego Parku Narodowego dr Stanisław Huruk; Wójt Gminy Bieliny mgr inż. Sławomir Kopacz. Kolejność podpisów podaję zgodnie z dokumentem. A co? Kto tu rządzi?
   Później "Uroczysta deklaracja" z dnia 3 czerwca 2007 roku. Do podpisów oprócz już wyżej podanych, dołączył się: Wiceprezes Rady Ministrów Przemysław Gosiewski i Wojewoda Świętokrzyski mgr inż. Grzegorz Banaś. Tu w kolejności podpisów niespodzianka. Po biskupie jest wicepremier a zakonnik dopiero na piątym miejscu, po wojewodzie. A co? Kto tu decyduje na kogo będą oddawane głosy podczas wyborów?
   Powstał, więc, genialny pomysł. Ponieważ rodzi się myśl wykorzystania funduszy UE na rozwój turystyki to wybuduje się ośrodek turystyki w rejonie Huty Szklanej i nazwiemy go , uwaga, uwaga, "Ośrodkiem Edukacji Ekologicznej i Regionalnej". Proste? Proste. Dwa w jednym. Wybudujemy nowe muzeum a przy okazji ośrodek turystyczny. Muzeum się przeprowadzi do nowej siedziby no i stary budynek na Łysej Górze będzie można przekazać zakonnikom Oblatom za darmo, czyli zgodnie z naszym prawem - bo już jest ŚPN niepotrzebny i będzie przeznaczony na cele sakralne.
    Dnia 1 października 2007 roku do Kielc "wpadł" P.E. Gosiewski, jeszcze premier rządu i dziwnym trafem, w tym samym dniu, starosta kielecki wydał pewnemu urzędnikowi pełnomocnictwo występowania w jego imieniu ( nr rep. A.4134/2007 not. Anny Błaszczyńskiej w Kielcach) oraz jeszcze tego samego dnia na Łysej Górze w klasztorze Oblatów spisano "Umowę przedwstępną sprzedaży nieruchomości". Że błyskawicznie jak na nasze ociężałe urzędy to nic ale umowę spisał notariusz z Sandomierza, który ma kancelarię notarialną w tym mieście przy ulicy Puławiaków 13. Polskie przepisy dotyczące notariuszy określają jednoznacznie, że czynności notarialne wykonuje się na terenie kancelarii notariusza i nie gdzie indziej, chyba że nadzwyczajne okoliczności jak np. choroba któregoś uczestników czynności notarialnych uzasadnia odstąpienie od wykonywania czynności notarialnych w kancelarii. Przypadek ten jednak nie ma tu zastosowania. Wszyscy byli zdrowi. Dlaczego notariusz w tym przypadku od tej zasady odstąpił? Kto mu tzw. "kota popędził"?
   Umowa jednak obowiązuje. Takie jest prawo. Domyślać się w tym przypadku można wszystkiego. Np.. że notariusza spili, grozili mu, pobili go na tym Świętym Krzyżu. Licho wie co jeszcze? W umowie nie ma przecież podanych osób, które prócz dwóch zainteresowanych były obecne. Może wszyscy zakonnicy Oblaci. A może jeszcze gorzej bo sam biskup.
   Że sobie tu kpiny urządzam? Nie. To właśnie ONI urządzają sobie kpiny! Kpiny z zdrowego rozsądku, kpiny z nas mieszkańców tego województwa.
   No bo co? Poseł na Sejm Rzeczypospolitej zamiast pazurami i zębami walczyć o majętności Skarbu Państwa robi wszystko by je zawłaszczyło obce państwo. Nie, nie pomyliłem się. Proszę wrócić do początku historii o zakonnikach na Łysej Górze i oddawaniu "ich dóbr" Skarbowi Państwa. Żaden Polak nie miał prawa, żadna polska instytucja nie była uprawniona do przekazania majętności zakonników na rzecz Skarbu Państwa. Musiała być Bulla Papieża Piusa VII "Ex Imposita Nobis" z 30 czerwca 1818 roku. Na jej podstawie dopiero Arcybiskup i Prymas Królestwa Polskiego Malczewski mógł tym majątkiem dysponować. Czy to jasne? Nie? To proszę jeszcze przykład do kogo należą majętności Kościoła w Polsce.
   Arcybiskup Józef Teodorowicz, poseł na sejm ustawodawczy (1919-1920) z ramienia partii chrześcijańsko-narodowych w sejmie przytacza prawo kanoniczne:
"Przeciwko nieprawemu naruszeniu majątków kościelnych musielibyśmy głośno i energicznie protestować i nie moglibyśmy się cofnąć, choćby to nam groziło wojną religijną"... "Gdyby zaś zaniedbano się starać świadomie o pozwolenie apostolskie przy sprzedaży dóbr ponad wartość 30 tyś franków, ci wszyscy, którzy w jakikolwiek sposób czy to sprzedawali, czy to na sprzedaż zgadzali się, powpadaliby w ekskomunikę".
   No i jeszcze. Swego czasu Prymas Józef Glemp próbował zdobyć pieniądze na zdychającą budowę Świątyni Opaczności Bożej poprzez sprzedanie jakiejś nieruchomości w Warszawie o wartości ok. 40 milionów złotych. Nie zgodził się papież Polak.
   W "Uroczystej deklaracji" z dnia 3 czerwca 2007 roku: "...dla dobra Państwa, Narodu i Kościoła Katolickiego". Tak więc panowie posłowie, w czyim imieniu występujecie? Komu służycie? Jakiemu Państwu? Jakiemu narodowi? Czyjej Ojczyźnie?
   A jakże proste jest z tego impasu wyjście. Niech Kościół Katolicki wybuduje ze swoich funduszy nowy budynek muzeum. Ze swoich funduszy!!! I po prostu w ten sposób budynek na Łysej Górze w swoisty sposób kupi. Kupi, tak jak to robią wszyscy Polacy! Wtedy budynek na Łysej Górze może spokojnie pełnić swoją sakralną, historyczną przecież, funkcję i być integralną częścią całego klasztoru. A tak? Ja to nazywam próbą wyprzedaży majętności Skarbu Państwa. I to próbą w wykonaniu posła na Sejm Rzeczypospolitej.

Józef Niedziela

Wszelkie prawa zastrzeżone Racja Polskiej Lewicy 2008r