Artykuły.

Powodziowe upokorzenie. (12)

    Jak co roku, tradycyjnie, zaskoczyła nas „powódź stulecia”. Egzamin z przygotowania do takich sytuacji jeśli został zdany, to na ocenę mierną. Zawiedli właściwie wszyscy: rząd, administracja wodna, samorządy i, co niestety smutne, również mieszkańcy zagrożonych miejscowości. Najlepszym komentarzem do tej sytuacji, jest obraz przedstawiający mieszkankę gminy Świniary, samotnie modlącą się na klęczkach, przed miejscem, gdzie parę godzin wcześniej był wał przeciwpowodziowy.
   Nie zawiodły za to wojskowe amfibie PTS, które lata swojej świetności miały w czasach Układu Warszawskiego. Transportery te stworzono po to, aby wstrętne komunistyczne reżimy mogły przeprawiać swoje wojska przez Wisłę, Odrę, Łabę i dalej, w wypadku gdyby zachodnie demokracje postanowiły wyzwolić nas, a w szczególności nasze mosty na wymienionych rzekach, przy pomocy głowic nuklearnych.
   Ale bierność i liczenie na łut szczęścia to nie wszystko. Przeciwdziałaniu powodziom nie sprzyja też nasz konsumpcyjny styl życia. Każdy z Kielczan wie ile różnych „ulotek”, „druków bezadresowych” i „gazetek promocyjnych” można codziennie znaleźć w skrzynce pocztowej. Dobrze, jeżeli chociaż część tych śmieci znajdzie zastosowanie jako wymoszczenie do kuwety, a nie wyląduje w koszu. Aby zaspokoić „potrzebę informacji” codziennie ginie pod toporem kilka drzew. A to oznacza automatyczne zmniejszenie naturalnej retencji gruntu. Woda nie mogąc być wchłonięta przez roślinność i grunt, po prostu spływa na niżej położone tereny. Strużki, łączą się w strumyczki. Strumyczki w strumienie. Strumienie w potoki, itd...
    W województwie świętokrzyskim jest (dane z roku 2005) ponad 347 km wałów przeciwpowodziowych. Z tego ponad 65 km było w stanie niezadowalającym, 20 km było w stanie mogącym zagrażać bezpieczeństwu, zaś 45 km bezpieczeństwu zagrażało. Na naprawę było 5 lat. Ile z tego wykonano? Na ile obwałowań znalazły się pieniądze? Może się kiedyś dowiemy.
    Tymczasem, stosunek władz centralnych do naszego regionu oddaje to co znalazłem w artykule „Przyczyny powstawania i charakterystyka powodzi w Polsce” z miesięcznika „Przegląd Wojsk lądowych”. Znaleźć tam można mapę rozmieszczenia i rejony odpowiedzialności tzw. „batalionów ratownictwa inżynieryjnego”, istniejących i dopiero formowanych. Okazuje się, że Województwo Świętokrzyskie, wraz z Łódzkim, Wielkopolskim, Podlaskim i Warmińsko-Mazurskim, znajduje się w rejonie najlepszym z możliwych. Za ratownictwo inżynieryjne w tych województwach odpowiada bowiem sama Opatrzność Boża! Tereny te nie leżą w rejonie odpowiedzialności jakiegokolwiek batalionu. Jeżeli wojsko pomagało mieszkańcom Sandomierza, to chyba tylko dla tego, że najbliższy batalion ratownictwa inżynieryjnego stacjonuje w Nisku na Podkarpaciu, a więc „o rzut beretem”.
    Ktoś powie, że daję argument zwolennikom PiSu? Nic bardziej mylnego! Dane o stanie obwałowań pochodzą z czasów IV RP. Natomiast dane o ratownictwie inżynieryjnym pochodzą z marca 2008 r. a więc stanowią podsumowanie działań rządu Jarosława Kaczyńskiego i Przemysława Gosiewskiego, który „nasz region tak umiłował”. Za zaniedbania i bierność odpowiadają więc wszystkie kolejne rządy.
   Przeglądając dostępną prasę znalazłem następujące publikacje o tematyce powodziowej: 1. AL, „Wały wiślane”, Inżynier budownictwa 2/2004;
2. Józef Fiszer i Stefan Sarna, „Zagrożenia i ochrona budynków na obszarach podtopionych i zalewowych - cz. 1”, Inżynier budownictwa 9/2007;
3. Józef Fiszer i Stefan Sarna, „Zagrożenia i ochrona budynków na obszarach podtopionych i zalewowych - cz. 2”, Inżynier budownictwa 10/2007;
4. Magdalena Borys, „Obwałowania przeciwpowodziowe cz. 1 - wymagania ogólne”, Inżynier budownictwa 2/2008;
5. Magdalena Borys, „Obwałowania przeciwpowodziowe cz. 2 - obecny stan ilościowy i jakościowy”, Inżynier budownictwa 3/2008;
6. Stanisław Kowalkowski, „Użycie wojsk inżynieryjnych podczas powodzi”, Przegląd wojsk lądowych 4/2008;
7. Dariusz Stępień, „Przyczyny powstawania i charakterystyka powodzi w Polsce”, Przegląd wojsk lądowych 4/2008;
8. Wiesław Depczyński, „Włocławek, 40 lat stopnia wodnego - fakty i mity o zagrożeniu”, Inżynier budownictwa 9/2009.
Taki był efekt mojej pośpiesznej kwerendy w czasopismach branżowych. To tylko część literatury, i do tego literatury raczej o charakterze popularyzatorskim.
    Nie można więc powiedzieć, że odpowiedzialne władze nie wiedzą co robić. Brak środków na wielkie inwestycje inżynieryjne, jakimi są zapory i zbiorniki retencyjne, nie może być tu wymówką. Nie trzeba wszak zaczynać od tego co najdroższe. Czyż nie można zacząć od rozbudowy i modernizacji istniejących obwałowań. Czyż nie prościej byłoby chronić przyrodę przed nadmierną eksploatacją.
    Jednak moje skromne doświadczenie podpowiada mi, że w tej dziedzinie nic się nie zmieni. Taki permanentny stan zagrożenia jest bardzo wygodny dla rządzących. Dzięki niemu taki czy inny premier albo kandydat na jakiś urząd będzie mógł się pokazać, obiecać pomoc, pobiadolić na zaniedbania poprzedniego rządu. Były albo przyszły premier, będzie mógł się pokazać, poutyskiwać sobie na opieszałość rządu obecnego, powspominać, że „za jego czasów to takich sytuacji nie dochodziło. Zaprzyjaźniony z wszystkimi „Caritas” będzie mógł otworzyć specjalne konto na wpłaty przeznaczone na długofalową, jak fala powodziowa długa, pomoc dla powodzian. A życie i dobytek tych czy owych? Przecież to drobnostka. Obawiam się więc, że za parę lat będziemy musieli przeżywać „powtórkę z rozrywki”.
    Tymczasem zachęcam Kielczan do rzeczowego wsparcia Sandomierzan i mieszkańców innych miejscowości dotkniętych przez powódź. Dary w postaci produktów spożywczych (mąka, cukier, butelki z wodą pitną), koców itp. można oddawać do magazynu Polskiego Czerwonego Krzyża w Kielcach, mieszczącego się przy ul. Sienkiewicza 68, w dniach powszednich - w godzinach 10:00-17:00 - oraz w weekendy - w godzinach 10:00-14:00.

Leszek Sikora

Powrót

Mapa witryny

Strona główna

Wszelkie prawa zastrzeżone Racja Polskiej Lewicy 2008r