Artykuły.

Rozdarta zasłona. (10)

    Kiedy kilka tygodni temu przewidywałem, że śmierć Lecha Kaczyńskiego da narzędzie do terroryzowania Polaków i będzie "okazją do różnych gierek politycznych dla tych, co jak pewien ksiądz z okresu międzywojennego wrzeszczeć będą 'CISZEJ NAD TĄ TRUMNĄ!'", nie przypuszczałem, że taki wrzask podniesie się właśnie w moim mieście. Konkretnie z komnat kieleckiej Kurii Diecezjalnej. Oto Jego Ekscelencja Kazimierz biskup – nomen omen – Ryczan przemówił: "...Siły rozłamu nie uszanowały żałoby narodowej. Nie uszanowano bólu narodu. Nad trumną ofiar wypadku prasowe hieny rozpoczęły swój niszczący proces. Nowocześni propagandyści w pogoni za sensacją zagubili lub celowo zapomnieli niepisaną zasadę, że o umarłych mówi się tylko dobrze. Europa też o tym zapomina..." Ryk biskupi dotarł nawet do Sejmu, skłaniając Sławomira Kopycińskiego – posła SLD – do napisania listu otwartego potępiającego wypowiedź papieskiego rezydenta. Reakcja szeregowych księży była przewidywalna jak niemiecka autostrada. Ale cóż w tym dziwnego? Wszak ogon zawsze merda tak, jak pomyśli głowa psa.
   Czy mamy jednak prawo być oburzeni słowami biskupa i szeregowych księży? Wszak w zamierzchłych czasach Kazik Staszewski śpiewał o Kościele, że "... jego natura to być nienaturalnym, kłamać i pluć wokoło, to jego natura...". Cóż dziwnego jest w ich słowach? Wszak Kościół Panujący zawsze uprawiał krytykanctwo, zarazem uzurpując sobie immunitet na wszelką krytykę.
   Nadęte frazesy w stylu "jak należy mówić o zmarłym", nie zagłuszą jednak oczywistych faktów. Lech Kaczyński nie był wybitną postacią – nawet jego żona byłaby lepszym Prezydentem. Jako polityk miał w pogardzie swoich współobywateli. Do annałów przejdą riposty w stylu: "Spieprzaj Dziadu!", "Ja panią jeszcze załatwię! Stokrotko!". Ale i tak Polacy długo wytrzymali w tym żałobno-cierpiętniczym nastroju, w dymie z kościelnego kadzidła. Nawet Monika Olejnik – adresatka słów o "Stokrotce" – chlipała do mikrofonu, wspominając Prezydenta w TVN w specjalnym programie poświęconym ofiarom katastrofy. Czymże jednak jest wrażliwość emocjonalna nas maluczkich wobec prawie dwóch tysiącleci nauczania kościelnej "moralności"?
   Ekscelencjo! Przy okazji pogrzebu Prezydenta Kaczyńskiego mogłeś z nami oglądać, co wyczynia w publicznej telewizji Jan Pospieszalski – nieodrodny syn swojej Matki – Kościoła Powszechnego. Ty, o Ekscelencjo, nie tylko odmówiłeś potępienia obrzydliwego spektaklu ale nawet pochwaliłeś go i osłoniłeś swym "autorytetem"! Nie gań więc nas, szczekających kundelków, za naszą kundelkową naturę! Wyzywasz innych od hien? Ale jak nazwiesz osoby duchowne, które udają się na miejsce tragedii aby grabić pozostałości po rozbitym samolocie? I to w tym celu aby zaspokoić próżność jakiegoś obrazu – aby wykonać dlań nową sukienkę.
   O, Mężu uczony w Piśmie! Ekscelencja zapomniała przy tym, że koniec żałoby został ogłoszony krótko po tragedii smoleńskiej, przez firmowego kolegę Ekscelencji – księdza kanonika Suchego z Przemyśla. Chcesz więc wiązać nam ciężary nie do uniesienia, a sam palcem nie kiwniesz?! Nie miej przeto pretensji do nas – ułomnych, grzesznych i nie tak przenikliwych jak Ty, który oświecasz nas majestatem Kościoła! Jeśli są tu bowiem jakieś "siły rozłamu, które nie szanowały żałoby narodowej", to są one w Twoim Kościele. Zostawże więc nas, bo nie my cisnęliśmy kamieniem, który wywołał lawinę!
   Nie my zainicjowaliśmy ten żenujący spektakl!

Leszek Sikora

Powrót

Mapa witryny

Strona główna

Wszelkie prawa zastrzeżone Racja Polskiej Lewicy 2008r